21 kwietnia 2004 roku, w półfinale Ligi Mistrzów z FC Porto, czerwona kartka dla Jorge Andrade miała ogromny wpływ na wynik dwumeczu. To jedna z najbardziej pamiętnych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych sytuacji w historii naszego klubu.
Do zdarzenia doszło w 86. minucie pierwszego spotkania rozegranego na Estádio do Dragão. Po jednym z pojedynków Deco upadł na murawę, a Andrade lekko dotknął go stopą. Sędzia Markus Merk uznał ten gest za kopnięcie rywala i pokazał obrońcy Deportivo czerwoną kartkę. Gdy sędzia wyjął czerwoną kartkę, Andrade podbiegł do niego, powtarzając: „He’s my friend! He’s my friend!”.
Deco nie próbował wymusić wyrzucenia Andrade z boiska. Wręcz przeciwnie: tłumaczył sędziemu, że nie doszło do żadnego ataku. Po meczu podkreślał, że Jorge Andrade jest jego bliskim przyjacielem, z którym od lat spotyka się na zgrupowaniach reprezentacji Portugalii i często dzieli pokój.
Sam Andrade również wyjaśniał, że był to wyłącznie żartobliwy gest, a nie celowe kopnięcie. Mimo protestów decyzja arbitra pozostała niezmieniona.
Konsekwencje okazały się ogromne, ponieważ nasz najlepszy obrońca musiał pauzować w rewanżu na Riazor, Javier Irureta został zmuszony do przebudowy defensywy. Jego miejsce zajął César, który w drugiej połowie sfaulował Deco w polu karnym. Rzut karny wykorzystał Derlei, zapewniając FC Porto zwycięstwo jedną bramką i awans.
Zespół José Mourinho pokonał w finale AS Monaco, a wielu kibiców Deportivo do dziś zastanawia się, jak potoczyłyby się losy półfinału oraz finału, gdyby Andrade nie obejrzał czerwonej kartki w Porto.
Choć niektórzy uważają, że Deco mógł zachować się inaczej, nie ma dowodów, że chciał doprowadzić do czerwonej kartki dla Andrade. Po spotkaniu stanął w jego obronie, zapewniając, że nie było mowy o celowym ataku. Nie było wtedy systemu VAR, dlatego decyzja sędziego zapadła wyłącznie na podstawie tego, co zobaczył na boisku. Można spekulować, że gdyby Deco szybciej podniósł się z murawy lub od razu wyraźnie zasygnalizował, że nie doszło do celowego ataku, sytuacja mogłaby potoczyć się inaczej. Nie ma jednak pewności, że wpłynęłoby to na decyzję arbitra.
Po latach do tej sytuacji wrócił także José Mourinho. Portugalczyk zdradził, że przed rewanżem powierzył Deco konkretne zadanie: wywierać presję na kluczowych zawodnikach Deportivo i zmusić ich do popełniania błędów. Nie chodziło jednak o sprowokowanie czerwonej kartki dla Jorge Andrade…
