Powrót do Primera División, 120-lecie klubu, nowe projekty, rozwój infrastruktury i nowy hymn autorstwa Xoela Lópeza. Deportivo wchodzi w nowy etap swojej historii. I właśnie dlatego tak ważne jest to, w jaki sposób klub będzie teraz zarządzany.
Jestem zwolennikiem profesjonalizacji Deportivo. Uważam wręcz, że jest ona konieczna. Po wszystkich problemach, które klub przeżywał w ostatnich latach, potrzebne są stabilność, jasne zasady, odpowiedzialność i profesjonalne zarządzanie. Deportivo nie może wrócić do dawnych praktyk tylko dlatego, że są częścią tradycji.
Profesjonalizacja nie powinna być jednak rozumiana jako odcinanie się od kibiców. Właśnie tutaj pojawia się obecny problem.
Klub ma powody, żeby reagować.
Trudno powiedzieć, że zarząd wymyślił sobie zagrożenie związane z zachowaniem części kibiców. Po ostatnim meczu poprzedniego sezonu z Las Palmas doszło do masowego wtargnięcia na murawę podczas świętowania awansu do Primera División. Odnotowano między innymi użycie pirotechniki, uszkodzenia murawy i infrastruktury oraz nieautoryzowany lot drona. W konsekwencji Komisja Antiviolencia zaproponowała zamknięcie Riazor na miesiąc i karę w wysokości 80 tysięcy euro.
Deportivo nie może więc udawać, że problemu nie ma. Klub musi dbać o bezpieczeństwo, przestrzegać przepisów i robić wszystko, żeby uniknąć kolejnych sankcji. Jeżeli część kibiców swoim zachowaniem naraża klub na zamknięcie trybuny albo stadionu, zarząd ma prawo i obowiązek reagować. Nie można wymagać profesjonalizacji klubu, a jednocześnie oczekiwać, że na stadionie nadal wszystko będzie funkcjonowało tak jak kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu.
Odpowiedzialność powinna być indywidualna.
Problem zaczyna się gdzie indziej. Marathón Inferior nie składa się wyłącznie z osób, które łamią regulamin. To także tysiące kibiców, którzy przychodzą na Riazor, żeby dopingować Deportivo. To jedna z trybun, które tworzą atmosferę tego stadionu. Dlatego trudno zaakceptować sytuację, w której za zachowanie części osób w praktyce odpowiada cała grupa.
Nowe zasady dotyczące Marathón Inferior wywołały właśnie takie poczucie. Federación de Peñas, Riazor Blues i Old Faces sprzeciwiły się specjalnym warunkom dotyczącym tej trybuny. Spór jest na tyle poważny, że podczas spotkania z klubem na początku sierpnia nie udało się osiągnąć porozumienia, a Deportivo zdecydowało się utrzymać wprowadzone zasady.
Moim zdaniem klub powinien szukać rozwiązania, które pozwoli połączyć jedno z drugim.
Jeżeli ktoś używa pirotechniki, łamie przepisy, niszczy stadion czy stwarza zagrożenie, powinien ponosić konsekwencje, ale kibic, który siedzi na Marathón Inferior i niczego nie zrobił, nie powinien mieć poczucia, że z góry traktuje się go jak potencjalne zagrożenie.
Chcę, żeby klub miał odpowiednie procedury. Żeby kontrolował stadion. Żeby przestrzegał przepisów. Żeby potrafił reagować na niewłaściwe zachowania. Żeby finanse były prowadzone odpowiedzialnie. Żeby Deportivo było klubem nowoczesnym i dobrze zarządzanym, ale profesjonalny klub powinien również umieć rozmawiać ze swoimi kibicami. Nie wszystko musi być załatwiane poprzez regulaminy, zakazy i dodatkowe wymagania.
Deportivo powinno mieć wystarczająco silną pozycję, żeby powiedzieć: nie akceptujemy określonych zachowań, ale jednocześnie chcemy współpracować z kibicami, którzy tworzą atmosferę na Riazor.
To byłoby znacznie lepsze rozwiązanie niż sytuacja, w której obie strony okopują się na swoich pozycjach. Tym bardziej że klub mówi dziś o jedności.
Wszystko dzieje się w bardzo szczególnym momencie. Deportivo świętuje 120-lecie. Wróciło do Primera División. Klub chce budować nowy etap swojej historii. Jednym z jego symboli ma być “Voa” Xoela Lópeza, przedstawione jako hymn mający wzmacniać tożsamość, jedność i więź Deportivo z A Coruñą oraz kibicami.
I właśnie dlatego obecny konflikt jest tak niefortunny.
Trudno mówić o jedności i wspólnocie, kiedy jednocześnie trwa spór pomiędzy klubem a częścią najbardziej aktywnych kibiców. Co więcej, konflikt nie wygląda na zakończony. Riazor Blues, Federación de Peñas i Old Faces zapowiedziały działania protestacyjne, a na mecz o Trofeo Teresa Herrera pojawił się pomysł opuszczenia Marathón Inferior.
To nie jest dobra sytuacja dla nikogo.
Nie uważam, że w tym konflikcie rację ma wyłącznie zarząd. Nie uważam też, że rację mają wyłącznie kibice. Klub ma realne argumenty. Po wydarzeniach z meczu z Las Palmas trudno oczekiwać, że będzie ignorował kwestie bezpieczeństwa. Deportivo musi chronić siebie przed kolejnymi sankcjami. Ale kibice również mają argumenty. Nie można budować nowego Deportivo bez ludzi, którzy przez lata byli jego najważniejszą częścią.
Dlatego chciałbym, żeby profesjonalizacja Deportivo nie oznaczała utraty jego charakteru.
Klub powinien się zmieniać. Kibice również muszą zaakceptować, że pewne zachowania nie mogą być dłużej tolerowane. Ale zmiana powinna odbywać się poprzez dialog, a nie poprzez wzajemną wojnę.
Deportivo potrzebuje profesjonalnego zarządzania. Potrzebuje też żyjącego Riazor. Jedno nie powinno wykluczać drugiego. Można zbudować bardzo nowoczesny, profesjonalny i dobrze zarządzany klub.
FORZA DÉPOR

Super felieton, dzięki za niego.